O autorze
Zespół parlamentarny Platformy Obywatelskiej ds. badania przypadków manipulowania przyczynami katastrofy smoleńskiej dla osiągnięcia korzyści politycznej zajmuje się odkłamywaniem nieprawdziwych teorii dot. wypadku z 10 kwietnia 2010 r. rozpowszechnianych przez Antoniego Macierewicza i jego współpracowników oraz wskazuje na przypadki wykorzystywania tych teorii do celów politycznych. Dziś, prawie 7 lat od tej katastrofy, PiS nadal walczy z prawdą smoleńską. Dlaczego?
http://faktyosmolensku.pl/

https://www.facebook.com/faktyosmolensku/

Kłamstwem w Tuska

Kłamstwo goni kłamstwo. Nie mają znaczenia fakty, dowody, analizy i raporty. Nie ma znaczenia nauka i logika. Dla tych, którym zależy na dezinformacji w sprawie katastrofy smoleńskiej nie ma granicy absurdu, poza którą by się nie posunęli. Nie godzimy się na to. Nie godzimy się na zawłaszczanie tej tragedii i wykorzystywanie jej do osiągania korzyści politycznych. Dlatego powstał Zespół i dlatego dziś rusza ten blog - by stworzyć miejsce, w którym najważniejsze są prawda i fakty, a nie manipulacja, polityczna kalkulacja i partykularny interes jednej partii politycznej. Zapraszamy do lektury!

Rzecznik rządu Rafał Bochenek podczas konferencji po posiedzeniu Rady Ministrów wskazał, jakie były podstawy do złożenia przez ministra Antoniego Macierewicza zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Premiera Donalda Tuska w związku z katastrofą smoleńską. Ponieważ nie raz już ekipa Prawa i Sprawiedliwości pokazała, że nie ma sobie równych w stawianiu najbardziej nawet absurdalnych zarzutów i kłamaniu w żywe oczy, skonfrontowaliśmy te insynuacje z faktami. Wynik godny mistrza – jedna krótka wypowiedź i aż 6 kłamstw:



KŁAMSTWO 1
W badaniu katastrofy smoleńskiej pominięto porozumienie między Polską a Rosją z 1993 roku.

Polską komisję do badania wypadku pod Smoleńskiem powołano decyzją Ministra Obrony Narodowej nr 130 z 15 kwietnia 2010 r. Nawiązano w niej do art. 11 Porozumienia z 1993 r., który stanowi:


Z tych zapisów jasno wynika, że w takich przypadkach badanie prowadzone jest równolegle (wspólnie), przez właściwe komisje obydwu państw (właściwe organy polskie i rosyjskie). Po stronie polskiej właściwym organem była, powołana w oparciu o polskie prawo, Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, po stronie rosyjskiej natomiast był to MAK, wskazany przez Premiera Putina jako organ właściwy do badania. Porozumienie daje stronom prawo do nieudostępniania niektórych dokumentów, jeżeli podlegają one ochronie tajemnicy państwowej.

To jedyny zapis w Porozumieniu z 1993 r., który mówi o badaniu zdarzeń lotniczych.
Nie reguluje ono m.in. zasad dostępu do wraku, rejestratorów, miejsca zdarzenia, przesłuchań świadków czy formy sporządzenia i zgłaszania uwag do raportu z wypadku. Nie jest ratyfikowaną umową międzynarodową, a jedynie porozumieniem między Ministerstwem Obrony Narodowej RP a Ministerstwem Obrony FR w sprawie zasad wzajemnego ruchu wojskowych statków powietrznych nad terytorium obu państw. Podsumowując: wypadek badały właściwe organy polski i rosyjski powołane zgodnie z obowiązującymi w obu państwach przepisami.

KŁAMSTWO 2
Na podstawie tego dokumentu można było wyjaśnić wszelkie okoliczności katastrofy smoleńskiej – Porozumienie było kluczowe dla wyjaśnienia katastrofy.


Samo Porozumienie nie było kluczowe dla wyjaśnienia wszystkich aspektów katastrofy smoleńskiej. Dawało stronom możliwość odmowy dostępu do niektórych dokumentów uzasadniając to ochroną tajemnicy państwowej. Skorzystała z tego strona rosyjska odmawiając udostępnienia instrukcji działania służb ruchu lotniczego na lotnisku Smoleńsk Północny z uwagi na to, że było to lotnisko wojskowe. Brak jakichkolwiek zapisów dot. dostępu do dowodów oraz zasad współpracy między komisjami zdecydowanie utrudniłby pracę komisji. Dlatego strona rosyjska podjęła decyzję o zastosowaniu w prowadzonym przez siebie badaniu zasad i zalecanych praktyk zawartych w Załączniku 13 do Konwencji Chicagowskiej. Dzięki temu strona polska zyskała szereg praw pozwalających włączyć się w badanie prowadzone przez stronę rosyjską poprzez Akredytowanego Przedstawiciela i jego Doradców (płk. Edmund Klich oraz kilkunastu doradców z KBWLLP):

Udział w badaniu uprawnia do udziału we wszystkich aspektach badania pod nadzorem Przewodniczącego zespołu badawczego, a w szczególności do:
a) udania się na miejsce wypadku;
b) zbadania szczątków;
c) uzyskania informacji od świadków i zaproponowania zakresu przesłuchania;
d) posiadania pełnego i niezwłocznego dostępu do istotnych dowodów;
e) uzyskania kopii wszystkich stosownych dokumentów;
f) udziału w odczytywaniu zarejestrowanych materiałów;
g) udziału w czynnościach badawczych poza miejscem wypadku, takich jak badanie części, prezentacje techniczne, testy i symulacje;
h) udziału w spotkaniach związanych z postępami badania, łącznie z dyskusjami odnoszącymi się do analizy, ustaleń, przyczyn i zaleceń dotyczących bezpieczeństwa; i
i) składania wniosków dotyczących różnych elementów badania.

Niezależnie od uczestnictwa w badaniu prowadzonym przez MAK, polska komisja (KBWLLP) prowadziła od pierwszego dnia własne badanie na miejscu zdarzenia, aż do zakończenia prac w Smoleńsku przez MAK.
Równolegle do prac KBWLLP na miejscu w Smoleńsku oraz w Moskwie pracował zespół polskiej prokuratury wojskowej w ramach prowadzonego przez nią śledztwa.

KŁAMSTWO 3
Nie było dostępu do dowodów i wraku


Otóż był dostęp:
1. Pierwsi członkowie polskiej komisji przybyli do Smoleńska już w dniu wypadku. W sumie od 10 do 22 kwietnia w Smoleńsku pracowało 18 polskich specjalistów (członków KBWLLP).
2. Rejestratory lotu i głosu, pod nadzorem polskiej i rosyjskiej prokuratury, w obecności specjalistów z polskiej komisji, zostały przewiezione do laboratorium MAK, gdzie następnego dnia po wypadku polski specjalista dokonał ich otwarcia i wykonał kopię do dalszych analiz.
3. Dane z urządzeń TAWS i FMS zostały odczytane w obecności polskiego specjalisty u ich producenta, amerykańskiej firmy Universal Avionics.
4. To polska komisja zgrała zapis rozmów na wieży w Smoleńsku, co pozwoliło na ocenę działania i wskazania błędów rosyjskich kontrolerów, co zostało pominięte w raporcie MAK.
5. To polscy specjaliści udokumentowali fatalny stan lotniska w Smoleńsku, co zostało pominięte w raporcie MAK.

KŁAMSTWO 4
Nie można było również odwołać się od raportu Anodiny, który de facto jest jedynym prawnie wiążącym raportem, a raport polski de facto jest raportem bez znaczenia.


Polska zgłosiła około 165 uwag do raportu MAK. Mogła to zrobić właśnie dzięki art. 6.3 Załącznika 13 Konwencji Chicagowskiej, zgodnie z którym:

1. Polskie uwagi zostały dołączone do raportu MAK w całości (jako załącznik).
2. Polski raport jest znacznie obszerniejszy od raportu MAK i uwzględnia wszystkie okoliczności, które doprowadziły do wypadku - w tym niedociągnięcia po stronie rosyjskiej.
3. Polski raport został przetłumaczony na język rosyjski i angielski i jest bardzo dobrze oceniany w środowisku profesjonalistów związanych z bezpieczeństwem lotniczym. Był również podstawą do poprawy bezpieczeństwa w polskim lotnictwie wojskowym (poprzez zalecenia profilaktyczne), dzięki czemu od ponad 6 lat nie wydarzył się w tym lotnictwie poważny wypadek.
4. Dopiero wycofanie na polecenie premier Beaty Szydło polskiego raportu z przestrzeni ogólnie dostępnych dokumentów państwowych doprowadziło do sytuacji, że jedynym raportem powszechnie dostępny stał się raport MAK.
5. Ponieważ rzecznik rządu twierdzi, że to raport MAK jest dzisiaj jedynym prawnie wiążącym raportem to należy oczekiwać na natychmiastowe wycofanie wszystkich zaleceń profilaktycznych wynikających z raportu polskiej komisji i wdrożenie przez rząd premier Szydło zaleceń z raportu MAK.
6. Dodatkowo dziwi, że wskazując na raport MAK jako jedyny prawnie obowiązujący, rząd premier Szydło akceptuje określone tam przyczyny (wszystkie po stronie polskiej) w tym opisaną tam presję bezpośrednią wywieraną na załogę samolotu przez będącego, według Rosjan, pod wpływem alkoholu generała Błasika. Wpisuje się to w obserwowaną w ciągu ostatniego roku politykę serwilizmu wobec Rosji.

KŁAMSTWO 5
Polskim ekspertom i akredytowanemu odmówiono zrobienia zdjęć i brania udziału przesłuchaniach.


W dokumentacji z badania znajdują się protokoły przesłuchań prowadzone przez rosyjską komisję z udziałem polskich specjalistów (m.in. rosyjskich kontrolerów, meteorologa czy dowódcy samolotu Ił-76). Polscy specjaliści brali też udział w analizach zapisów czarnych skrzynek prowadzonych przez stronę rosyjską. Niezależnie od tego polska komisja prowadziła również własne oględziny wraku i analizy zapisów rejestratorów co zostało zamieszczone w raporcie końcowym i załącznikach. Na miejscu w Smoleńsku polscy specjaliści wykonali ponad 1800 zdjęć dokumentujących miejsce zdarzenia, wrak i infrastrukturę lotniska, w oparciu o które przygotowano raport końcowy. Należy pamiętać, że ilość uzyskanych informacji zależy od skuteczności i doświadczenia Akredytowanego Przedstawiciela. W pismach kierowanych do polskich władz, do lipca 2010 r. płk. Edmund Klich nie zgłaszał jakichkolwiek uwag co do współpracy ze stroną rosyjską.

KŁAMSTWO 6
Nie wyegzekwowano zwrotu wraku.


W sprawie zwrotu wraku wielokrotnie interweniowali: prezydent, premier, szef MSZ i prokuratura. Mimo monitów strony polskiej wrak nadal pozostaje w Smoleńsku. Przez 16 miesięcy rządów PiS również nie udało się skłonić Rosji do zmiany zdania w tym przedmiocie, a zapowiadana prawie 2 miesiące temu skarga do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze do dzisiaj nie została złożona. Wrak stanowi dowód w niezakończonym śledztwie prokuratorskim prowadzonym przez Rosję i zgodnie z oświadczeniem władz Rosji zostanie zwrócony Polsce po zakończeniu śledztwa przez Rosję. Jednakże polska komisja i polska prokuratura (w tym biegli pirotechnicy z CLK i członkowie zespołu biegłych) miały dostęp do wraku i oryginałów czarnych skrzynek, w tym również do kopii ich zapisów. Natomiast po 16 miesiącach rządów PiS, żaden z członków podkomisji ministra Macierewicza ani biegły prokuratury krajowej nie był ani w Smoleńsku, ani w Moskwie.
Trwa ładowanie komentarzy...