Prokuratura już wie, że nic nowego nie wie.

Wczoraj prokuratura przeprowadziła konferencję dotyczącą stanu śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej. Konferencję długo wyczekiwaną, a jednocześnie spodziewaną z uwagi na zbliżającą się kolejną rocznicę tej tragedii. Czego dowiedzieliśmy się z tego wystąpienia? Właściwie niczego nowego, bo wszystkie przedstawione informacje pojawiały się już wcześniej w przestrzeni publicznej.

Najmocniejszym przekazem, który przykuł uwagę większości była informacja o wystosowaniu do Federacji Rosyjskiej wniosku o pomoc prawną w związku ze zmianą zarzutu dla dwóch kontrolerów rosyjskich i postawieniu takowych dodatkowej osobie znajdującej się w chwili tragedii na stanowisku kierowania lotami w Smoleńsku.



Prokurator Marek Pasionek poinformował, że po zapoznaniu się z wynikami nowych badań fonoskopijnych nagrań zdobytych w kwietniu 2010 roku przez członków Komisji Millera, prokuratorzy postanowili o nowym sformułowaniu zarzutów w którym „przypisano im przestępstwo umyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym”. Wyników badań będących podstawą do tego „innego” spojrzenia na działania podejmowane przez podejrzanych niestety nie przedstawiono opinii publicznej.

Warto w tym miejscu doprecyzować czym jest przestępstwo umyślne. Zgodnie z art. 9 par.1 Kodeksu karnego czyn zabroniony popełniony jest umyślnie, jeżeli sprawca ma zamiar jego popełnienia, to jest chce go popełnić albo przewidując możliwość jego popełnienia, na to się godzi. W uproszczeniu można powiedzieć, że według obecnego stanowiska prokuratorów zajmujących się śledztwem weszli w posiadanie dowodów wskazujących, iż kontrolerzy mieliby zachowywać się w taki sposób, że albo chcieli doprowadzić do katastrofy (dolus directus – zamiar bezpośredni) albo godzili się na to, że do tej katastrofy dojdzie (dolus eventualis – zamiar wynikowy).

Czy faktycznie doszło do popełnienia przestępstwa w postaci sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym? O tym ostatecznie zawyrokuje sąd, opierając się na zgromadzonym w toku postępowania materiale dowodowym. Oczywiście o ile prokuratura będzie w stanie postawić te zarzuty, bo do tego potrzebne jest pozytywne rozpatrzenie przez Federację Rosyjską polskiego wniosku o pomoc prawną.

Czy do sukcesów prokuratorów prowadzących śledztwo można zaliczyć fakt, że przez rok pracy dokonali oni zmiany systematyki gromadzenia dokumentów według ustalonego nowego klucza podziału, co zostało określone jako „uporządkowanie akt”? To dyskusyjne, lecz nie na tyle istotne, by specjalnie się nad tym pochylać.

Warto natomiast zwrócić uwagę na to, że konferencja ta w żaden sposób nie przybliżyła nas do uzyskania informacji, jakie nowe dowody zostały zdobyte i co z nich wynika. Dużo było o tym, ile prokuratura zamierza zrobić, ale zupełnie nic o dotychczasowych osiągnięciach. To nowa „jakość” – poprzednia prokuratura przyzwyczaiła nas do tego, że informowała o dokonaniach, a nie zamierzeniach. Dziś bogatsi jesteśmy o jedno – wiemy, że śledztwo będzie kontynuowane i że prokuratura nie zamierza spieszyć się z jego zakończeniem w dającej się przewidzieć przyszłości.

Plany działań ujawnione przez prokuratorów układają się w następujący harmonogram:
- kontynuowanie ekshumacji planowane do połowy 2018 roku;
- wykonanie badan sekcyjnych i innych, w tym na obecność substancji będących pochodnymi materiałów wybuchowych;
- przeprowadzenie badań laboratoryjnych w czterech ośrodkach zagranicznych (dość istotnym było, że prokuratorzy kilkukrotnie podkreślali, że badania te nie są badaniami weryfikacyjnymi, tylko każde z laboratoriów będzie prowadziło badania w odrębnym zakresie) – tu uwaga, z przedstawionych informacji wynikało, że będą to badania precedensowe i nie została jeszcze określona metodologia ich przeprowadzenia oraz że nie są to dla tych ośrodków badania priorytetowe i będą realizowane w zwykłym trybie;
- stworzenie wirtualnej mapy miejsca katastrofy;
- skatalogowanie wszystkich części wraku – i tu ogłoszono, że został już przygotowany specjalny program do takiego katalogowania;
- po uzyskaniu wszystkich dowodów i wyników zleconych badań i ekspertyz zostanie ponownie przygotowana kompleksowa opinia biegłych z zakresu lotnictwa w tym z udziałem zagranicznych specjalistów.
Z powyższych informacji jednoznacznie wynika, iż nie ma najmniejszych szans by śledztwo zostało ukończone przed 2020 rokiem. Jeżeli do tego uwzględnimy sygnalizowane problemy z pozyskiwaniem od strony rosyjskiej odpowiedzi na wnioski o pomoc prawną, termin ten może odwlekać się w nieskończoność.

Z terminem zakończenia prac prokuratury i zakończenia śledztwa wiąże się niestety nierozerwalnie problem zwrotu wraku samolotu Tu-154M wraz z innymi dowodami, w tym rejestratorami pokładowymi. Jak jednoznacznie można było wnioskować z przekazywanych przez stronę rosyjską komunikatów, zwrot tych dowodów będzie mógł nastąpić po zakończeniu przez wymiar sprawiedliwości FR postępowania w sprawie katastrofy naszego samolotu. Jednocześnie prowadzenie prac przez powołaną przez ministra Antoniego Macierewicza podkomisję KBWLLP do spraw ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej spowodowało zawieszenie możliwości zakończenia przez Komitet Śledczy FR ich śledztwa z uwagi na oczekiwanie na wyniki prac tej podkomisji. Podkomisja z kolei nie zakończy prac bez odzyskania wraku i rejestratorów. I tu koło się zamyka, a patowa sytuacja, do której doprowadziły działania ministra, bardzo słabo rokuje jeżeli chodzi o możliwość szybkiego odzyskania dowodów i sprowadzenia ich do Polski.

Ciekawe, dlaczego prokuratura zdecydowała się na konferencję wiedząc, że nie ma żadnych nowych dowodów i mając świadomość, że lada dzień ma dostać kolejne dokumenty w sprawie katastrofy? Czyżby spodziewane i oczekiwane materiały miały pogrążyć absurdalne teorie Antoniego Macierewicza na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej, którymi bombarduje opinię publiczną od blisko siedmiu lat?
Trwa ładowanie komentarzy...