O autorze
Zespół parlamentarny Platformy Obywatelskiej ds. badania przypadków manipulowania przyczynami katastrofy smoleńskiej dla osiągnięcia korzyści politycznej zajmuje się odkłamywaniem nieprawdziwych teorii dot. wypadku z 10 kwietnia 2010 r. rozpowszechnianych przez Antoniego Macierewicza i jego współpracowników oraz wskazuje na przypadki wykorzystywania tych teorii do celów politycznych. Dziś, prawie 7 lat od tej katastrofy, PiS nadal walczy z prawdą smoleńską. Dlaczego?
http://faktyosmolensku.pl/

https://www.facebook.com/faktyosmolensku/

I co nowego usłyszeliście?

Jedna z niszowych telewizji prawicowych ogłosiła właśnie enty już przełom w ustaleniach dotyczących przyczyn katastrofy smoleńskiej. Tym razem dowodem miały być nagrania dyskusji członków komisji Millera podczas posiedzeń plenarnych. I jak zwykle, dziennikarze niewiele z tych rozmów zrozumieli.

Żeby to wyjaśnić, należy najpierw przybliżyć ideę posiedzeń plenarnych komisji Millera. Odbywały się one co tydzień lub częściej (zwłaszcza w czasie pisania raportu końcowego czy uwag do raportu MAK). Ich celem było dzielenie się wnioskami między zespołami roboczymi oraz uzgadnianie treści raportu końcowego, uwag do raportu MAK i innych dokumentów. Pomimo, że nie było takiego wymagania formalnego, dyskusje podczas tych posiedzeń były na wniosek komisji nagrywane i archiwizowane. Dlaczego? Aby w razie wątpliwości co do sformułowań użytych w projekcie raportu końcowego, można było wrócić do wcześniejszych dyskusji.
Opinie wyrażane podczas badania, zgodnie z prawem lotniczym, należą do kategorii informacji szczególnie chronionych i mogą być udostępniane wyłącznie na potrzeby postepowania przygotowawczego, sądowego lub sądowo-administracyjnego za zgodą sądu. Dlaczego nie mogą być upubliczniane? Bo ostateczną opinią komisji jest raport końcowy podpisany przez wszystkich jej członków lub ze zdaniami odrębnymi, a próba analizowania dyskusji członków komisji w oderwaniu od kontekstu prowadzi do błędnych wniosków.
W przypadku badania katastrofy tupolewa, każda informacja, która znalazła się w raporcie, musiała uzyskać akceptację podczas posiedzenia plenarnego. To samo dotyczyło treści, czy użytych sformułowań. Wiązało się to często z długimi dyskusjami, lecz jak wspomniano wcześniej, każda dyskusja kończyła się wypracowaniem wspólnego stanowiska. Finalnie, treść raportu została zaakceptowana przez wszystkich członków komisji, nikt nie złożył zdania odrębnego, nikt nie zrezygnował w trakcie pracy.

Sprawa obecności generała Błasika w kabinie pilotów była wielokrotnie już wyjaśniana. Niestety pamięć wielu dziennikarzy jest krótka, należy więc przypomnieć fakty.
Wszystkie stenogramy z odsłuchu potwierdzają, że w czasie podejścia do lądowania w kokpicie znajdowała się osoba niebędąca członkiem załogi, gdyż rozpoznano wypowiedzi, które nie zostały wypowiedziane przez nikogo z członków załogi. Wypowiedzi te świadczyły, że mówi je osoba znająca lotnicze rzemiosło (prawidłowo odczytana wysokość z wysokościomierza barometrycznego). Oprócz załogi na pokładzie samolotu tylko generał Błasik miał doświadczenie lotnicze, które pozwoliłoby mu odnaleźć właściwy przyrząd i odczytać na głos jego wskazanie. Z protokołu oględzin miejsca zdarzenia wynika, że ciało generała zostało odnalezione w sektorze pierwszym obok ciała nawigatora, z obrażeniami charakterystycznymi dla osoby znajdującej się w momencie wypadku w kabinie pilotów i nieprzypiętej pasami. Dodatkowo, głos generała został rozpoznany na nagraniu z czarnej skrzynki przez osobę dobrze go znającą.
Nie stwierdzono natomiast, aby generał wywierał na załogę bezpośrednią presję co do podejmowanych przez nią działań i w raporcie końcowym zawarto następującą opinię:
Dowódca Sił Powietrznych w żaden bezpośredni sposób nie ingerował w proces pilotowania. Ze sporządzonej na potrzeby niniejszej analizy jego charakterystyki psychologicznej wynika, że „przejmowanie inicjatywy w sytuacji, w której kompetencje szczegółowe innych oceniał wysoko, jest mało prawdopodobne”. Nie był więc nastawiony na jakąkolwiek aktywną interwencję, był raczej obserwatorem wydarzeń.
Co było dalej? Obecność osób trzecich w kabinie potwierdziły również późniejsze stenogramy wykonane na zlecenie prokuratury, a w końcowej opinii biegłych, której wnioski przedstawiła prokuratura w marcu 2015 roku potwierdzono, niezależnie od wcześniejszych prac komisji Millera, wszystkie jej ustalenia, w tym również te o obecności w kokpicie generała Błasika.

W Polsce od ponad siedmiu lat bardzo wielu ludzi uważa się nie tylko za specjalistów od badania katastrof lotniczych, ale również za dziennikarzy. Fragmenty nagrań z posiedzeń komisji od wielu lat znajdują się w zasobach prokuratury. Dostęp mają do nich również członkowie podkomisji. Ich opublikowanie jest złamaniem prawa i jednocześnie świadomym wprowadzaniem w błąd opinii publicznej. Chciałbym wierzyć, że prokuratura w tym przypadku podejmie stosowne działania.
I na koniec – nie wypieram się, ani nie wstydzę się żadnych słów, które się nagrały. Zwracam jednocześnie uwagę na fakt, który być może umknął słuchającym. Poziom nagranych rozmów i odnoszenie się w nich do osób, które zginęły w katastrofie smoleńskiej, nie przypomina w żadnym stopniu dyskusji, których świadkami możemy być dzisiaj podczas publicznych debat polityków czy dziennikarzy. Ale to już zupełnie inna historia.



Maciej Lasek
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...